FILIPINY

s. Dominika

O 4.00 rano zaczynają piać koguty. Niedługo potem dołączają do nich szczekające i wyjące psy. Jest to doskonały budzik dla sióstr, które muszą już wstać, aby sprostać wszystkim czekającym je zadaniom kolejnego dnia. Najpierw trzeba przygotować posiłek. Potem – jutrznia i msza św. w katedrze o 5.30. Po powrocie można zjeść przygotowane śniadanie. Gdy siostry wyruszają do pracy, powoli budzi się miasto.

Wschodzące słońce oświeca wspaniałe, kilkudziesięciopiętrowe budynki Manili, wille z rozległymi ogrodami; rzuca swe promienie na potężne hipermarkety i dowożące klientów luksusowe samochody. Jednak jego blask przynosi więcej radości tej drugiej, znacznie obszerniejszej części miasta, gdzie ludzie mieszkają w kartonowych pudełkach, pod mostami, na drzewach, w domach sporządzonych z blachy falistej i kilku desek lub mat bambusowych. Gdy wstaje nowy dzień jeszcze nie wiedzą, czy będą mieli co jeść. Przeważnie jedzą raz dziennie, trochę ryżu popijanego wodą.

Tu, w mieście, ciężko jest zdobyć pożywienie. Jeśli nie uda się wyżebrać, można próbować znaleźć coś na wysypisku śmieci. Resztki wyrzucane przez bogaczy lub hipermarkety, po kilkukrotnym przegotowaniu będą jeszcze mogły służyć za wyśmienity posiłek. Jeśli i ten sposób zawiedzie… trzeba będzie obejść się ze smakiem. Byle tylko nie chorować. W tym kraju nie ma ubezpieczeń.

Za każdą wizytę u lekarza trzeba słono płacić, a kogo na to stać? Przydałoby się też odłożyć trochę pieniędzy na jakąś dobrą szkołę dla dzieci. Marzenia… Dzieci ukończą pewnie tylko szkołę podstawową, w której nie będą narzekać jedynie na brak… koleżanek i kolegów. W klasie ponad 80-cio osobowej nie nauczą się zbyt wiele. Z tym wykształceniem do końca życia będą zarabiać sprzedając zużyte butelki, puszki po piwie czy gazety. Pewnie też do końca życia będą mieszkać z rodzicami, gdzie na powierzchni kilku metrów kwadratowych będą musieli pomieścić swoje wielodzietne rodziny. Wydawać by się mogło, że nie ma dla nich nadziei. A jednak…


Z samego rana siostry spieszą do tych najuboższych – dając nadzieję. Roznoszą najpotrzebniejsze lekarstwa, katechizują, prowadzą szkoły, zapewniają schronienie kobietom, które, maltretowane przez mężów, nie mają dokąd uciec. Siostry uczą zawodu i pomagają rozpocząć „nowe życie”, pomagają uwierzyć we własne siły. Karmią głodnych, poją spragnionych, odwiedzają chorych i tych w więzieniu. Szukają ludzi dobrej woli, którzy chcą podzielić się swym bogactwem z najbardziej potrzebującymi. W końcu wszyscy jesteśmy jednym Kościołem! Bóg obdarzył nas różnymi darami, abyśmy mogli dzielić je z innymi. Tak być powinno: ci, którzy mają więcej, powinni dzielić się z tymi, którzy mają mniej.

mb_01

Jak w początkach Kościoła: „Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. Żaden nie nazwał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je i przynosili pieniądze uzyskane ze sprzedaży, i składali je u stóp Apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby.” (Dz 4, 32.34-35)

W Kościele Azjatyckim można liczyć na bogaczy, którzy hojnie dzielą swój majątek z najuboższymi. Jednak ciągle jeszcze jest to kropla w morzu potrzeb. W tym Kraju Trzeciego Świata aż 85% ludności cierpi głód, a skorumpowany rząd zagarnia większość z ofiarowanej przez świat pomocy humanitarnej. Wszelkie próby buntu są tłumione w zarodku przez liczne wojsko patrolujące najuboższe dzielnice. Bez skrupułów pozbawia ono życia tych, którzy domagają się swoich praw.

Siostry zawsze solidaryzują z najbardziej potrzebującymi. Jeśli trzeba dołączyć do demonstracji, można liczyć, że wystąpią w pierwszym szeregu. Dlatego są szanowane i kochane przez wszystkich. Ludzie zaświadczą, że traktują one bardzo poważnie słowa ich Mistrza: „Kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje” (Mt 16,24).

Gdy słońce zajdzie już za horyzontem, zmęczone, ale szczęśliwe wracają do domu. Tu jeszcze czeka na nie przygotowanie zadań na następny dzień. Trzeba umówić spotkania, przygotować lekcje, zrobić zakupy, a także zatroszczyć się o własną wspólnotę, podzielić się doświadczeniami ostatnich godzin, posprzątać, poprać… Nieszpory i kompleta zakończą ich kolejny pracowity dzień.