MYANMAR

Zapomniana perła Azji

W Myanmar żyje zaledwie 1% katolików. 90% mieszkańców tego kraju to wyznawcy buddyzmu, pozostałych kilka procent to protestanci, hindusi i muzułmanie. Mimo przepychu pięknych buddyjskich świątyń, których złote wierze wzbijają się wysoko w niebo, przeciętny mieszkaniec Myanmar jest ubogi a życie wielu, sprowadza się do codziennej troski o miskę ryżu.

Myanmar to jeden z piękniejszych krajów w tej części świata. Charakteryzuje go różnorodność rośliną, krajobrazową, cieszy się szerokim dostępem do morza Andamańskiego oraz obfituje w bogactwa naturalne, takie jak: rubiny, diamenty, złoto, perły i inne minerały. Kolejnym bogactwem kraju jest różnorodność kulturowa. Kraj podzielony jest na siedem stanów i siedem regionów.

Każdy region ma własną kulturę i posługuje się kilkoma językami. Z tej przyczyny w Myanmar mówi się około stu trzydziestoma językami (!) Kraj został odkryty przez handlarzy europejskich, w czasach wielkich renesansowych podróży. Doprowadziło to do skolonizowania tej ziemi przez Wielką Brytanię. Następnie, na pół wieku, kraj popadł w surowy reżim wojskowy, zamknięty na świat i rozwój.

Obecnie w Myanmar zauważa się pozytywne zmiany a władze dążą do demokracji. Mimo tych ciężkich doświadczeń mieszkańcy tej części świata zachowali właściwy sobie pokój i pogodę ducha. Ich cechą charakterystyczną uśmiech, otwartość, życzliwość.

W Myanmar żyje ponad 1300 katolickich Sióstr zakonnych. Zgromadzenie Sióstr Saletynek, liczy sobie 21 Sióstr pochodzących z Myanmar, z których kilka przebywa na misji w różnych częściach świata. W swym rodzimym kraju pracują jako katechetki, zakrystianki, organistki, prowadzą chór, uczą angielskiego, pracują w przedszkolu, prowadzą spotkania formacyjne z młodzieżą, rekolekcje i mediacje małżeńskie, oraz poradnictwo duchowe.


Rozmowa z s. Sonią Silvero SNDS

W jaki sposób życie zakonne może stać się zaczynem pojednania w kraju o totalitarnym ustroju politycznym?

s. Sonia Silvero

Dzielenie się moimi doświadczeniami zacznę od przypomnienia proroctwa: „Teraz zasiewy jego będą rosły w pokoju!” (Za 8,12). To da mi perspektywę, z której pragnę jeszcze raz przypomnieć i objąć to, co przeżyłam, jako siostra Matki Bożej z La Salette pragnąca żyć charyzmatem pojednania w kraju o totalitarnym ustroju politycznym. Przede wszystkim: jak to jest być wysłaną na misję do takiego kraju jak Myanmar? Byłam przerażona. Niemniej jednak starałam się ciągle mieć na uwadze wizję pokoju, którą miałam w sercu. To jest wizja, która wykwita z Bożego SHALOM… Bożego daru pokoju dla świata ­– że wszyscy jesteśmy jednym!

Jakie jest Myanmar? Są tam ŚWIATŁA i CIENIE. Granica Myanmar jest naznaczona błyszczącym złotem: pokrywa ono pagody i pełne kolorów klasztory, co ma przypominać o ogromnym znaczeniu religii i mnichów buddyjskich, którzy kroczą ulicami. Buddyzm jest wiodącą religią w tym kraju o powierzchni 676577 km2 (to jak połączone powierzchnie Francji i Wielkiej Brytanii).

Formalnie znany jako Birma, Myanmar jest często nazywany „Złotym Krajem” z powodu jego bogatego dziedzictwa kulturowego, bardzo licznych pagód oraz obfitości kamieni szlachetnych. Dom dla 48 milionów ludzi rozciąga się na siedem stanów. Myanmar jest zamieszkany przez 135 grup etnicznych, a każda z nich ma swój własny język i swoją kulturę.

Ale gdzie jest złoto? Jedno jest pewne: „ten kto ma złoto, ma władzę”. Tomasz Merton mówi: „Władza zawsze chroni dobro jednego na rachunek wszystkich innych. Tylko miłość może osiągnąć i ochronić dobro wszystkich.” I tu spotykamy CIENIE.

Senator Mitch McConnell powiedział w jednym z wywiadów: „Dzisiejsza Birma jest synonimem stanu naznaczonego zbrodniami, torturami i gwałtami. Zbrodnie popełnione przez Radę ds. Pokoju i Rozwoju przeciwko narodowi Birmańskiemu są znane całemu światu i rozszerzają się do sąsiednich krajów.”

Wracając do naszej małej wioski Myitkyina, jak doświadczamy tych ŚWIATEŁ i CIENI reżimu? Należymy do wielowyznaniowej wspólnoty, dzieląc z ludźmi te same zmagania o codzienny posiłek, lekarstwa, kiedy jesteśmy chore, dostateczne schronienie podczas długich deszczowych dni i mroźnych zimowych nocy, dobrą edukację dla młodych i entuzjazm w uczeniu się. To naturalne widzieć o poranku staruszki dźwigające kosze pełne drzewa na opał lub warzyw w drodze na bazar, aby zarobić na codzienne wyżywienie. Większość ludzi je dwa razy dziennie, aby wytrwać w ciężkiej pracy: w polu, na budowie, w kopalniach, a nawet w biurach w centrum miasta. Inni ciągle jeszcze zajmują się wyplataniem koszy lub innym rzemiosłem, czasem uprawiają ogródek. Na birmańskim niebie wisi jednak chmura braku zaufania i kultury milczenia, które powstrzymują przybyszów przed zadaniem pytania: dlaczego są tak biedni? Ludzie w milczeniu umierają z powodu AIDS, gruźlicy czy malarii… jest im przyznawana bardzo niewielka pomoc. Kobiety wyjeżdżają za granicę, aby zarabiać na życie przez prostytucję. Młodzież włóczy się żebrząc, niektórzy uzależniają się od narkotyków, osoby niepełnosprawne są pozostawiane samym sobie, a dzieci w szkołach bez końca uczą się na pamięć, aby zdać egzaminy, które budzą wątpliwości, czy rzeczywiście nauczanie miało miejsce.

Czym jest pojednanie w tym kontekście i w jaki sposób życie zakonne może być zaczynem pojednania?

Pojednanie jest doświadczeniem Bożego SHALOM…Bożego daru Pokoju. „SHALOM oznacza stan bycia pełnym, kompletnym, całkowitym. Ludzie – czy to jako naród, czy jako poszczególne osoby – pozostają w pokoju, kiedy osiągną pełnię; kiedy zdadzą sobie sprawę z ich potencjału dobra, miłości, prawdy i sprawiedliwości; kiedy staną się tymi, którymi naprawdę są i do bycia którymi przeznaczył ich Bóg. Kiedy stajemy się takimi, musimy odrzucić wojny, wrogości, urazy, ponieważ te wszystkie rzeczy nie są ludzkie. Czynią nas mniej ludzkimi.” („Nasiona pokoju”, William H. Shannon)

Pokój jest stanem dobrego samopoczucia: utrzymywania dobrych relacji międzyludzkich, pracy, odpoczynku i wszelkich ludzkich wysiłków. W kontekście reżimu birmańskiego, pokój należy rozumieć jako szacunek dla ludzkiej godności, sprawiedliwości i równości socjalno-ekonomiczno-polityczno-kulturowej. Jest to również zapewnienie codziennego posiłku na stole, wystarczającej ilości ubrań i lekarstw oraz łatwego dostępu do wartościowej edukacji i wolności słowa.

Pojednanie jest doświadczeniem Bożej bezwarunkowej miłości w historii zbawienia. W kontekście reżimu birmańskiego, jest to konkretnie uznanie Mocy potężniejszej od mocy złota, broni, która ustala zasady dnia. Jest to Moc Bożej miłości i współczucia.

Żyć autentycznym życiem zakonnym oznacza:

  • Być prawdziwym bliźnim – jest to jak bycie Samarytaninem, który zrezygnował ze swojej wygody i ofiarował pomocną dłoń i serce obcemu. Jest to zatem bycie wiernym sobie samemu, temu, którym naprawdę jestem: świadkiem Bożej miłości i współczucia w kulturze życia albo śmierci, w kulturze miłości albo nienawiści, w kulturze jedności lub podziałów. Jako siostry saletynki czerpiemy nasze inspiracje od Saletyńskiej Dziewicy Pojednania, która przyszła jako ikona Bożej miłości i współczucia do ludzi, którzy zostali schwytani w sidła władzy, panowania, dominacji i chciwości. Bycie bliźnim wymaga autentycznego życia ślubem ubóstwa: z Jezusem jako naszym jedynym bogactwem, staramy się żyć w solidarności z tymi, którzy zostali wypchnięci na margines społeczeństwa i być bliźnimi dla nich. Wracając do naszej wioski, nasze marzenia o posiadaniu sanktuarium stały się rzeczywistością. Jest to miejsce otwarte do dialogu, modlitwy i nabożeństw, ciszy i kontemplacji.

  • Uczynić kontemplację drogą życia. Kontemplacja łączy nas ze Źródłem Życia. Prowadzi nas do głębokiej świadomości Bożej obecności, kieruje nami i umacnia nas w spełnianiu Bożej woli w naszej obecnej sytuacji. Czerpiemy nasze inspiracje od Saletyńskiej Dziewicy Pojednania, która przyzywa nas do Swego Syna. Nieustannie modli się o nasze nawrócenie, abyśmy mogli żyć tak jak Jej Syn Jezus, słuchając i spełniając wolę Ojca. Wtedy „ziemniaki same się zasadzą”… nasiona pokoju zostaną posiane. Kontemplacja wymaga autentycznego życia ślubem posłuszeństwa: wsłuchując się w najgłębsze Boże pragnienia, poddając się działaniu Ducha Świętego, usiłujemy budować wspólnotę wiary, nadziei i miłości, gdzie króluje Boża Miłość, Pokój i Sprawiedliwość.

  • Żyć duchowością jedności. Jezus modlił się o to, abyśmy byli jednym. To jest najgłębsze Boże pragnienie, aby wszyscy stanowili jedno. Dzielimy tę wizję bycia jednością w naszej wielowyznaniowej wspólnocie, pomiędzy katolików, baptystów, buddystów, muzułmanów, tak samo biednych jak i bogatych. Pamiętamy wołanie Saletyńskiej Dziewicy Pojednania nazywającej nas swoimi dziećmi i wzywającej nas do głoszenia Jej Orędzia całemu Jej Ludowi – Bożemu Ludowi. Jest to Orędzie Jedności z Jej Synem i całym stworzeniem. Duchowość jedności wymaga autentycznego życiaślubem czystości: zawiązujemy pełne miłości i dające życie stosunki międzyludzkie pośrodku podziału kulturowego i politycznych przekonań. Jedność wymaga szacunku i zrozumienia. Odrzuca to, co dzieli. Raczej: czyni całością.

Obecność Sióstr Saletynek w Myanmar jest przeciwwagą zła szerzącego się w tym kraju. W solidarności z Kościołem lokalnym jesteśmy zaangażowane w prace socjalno-pastoralne i międzywyznaniowy program diecezjalny.

W posłudze na rzecz Życia i Rodziny zapoczątkowujemy ewangelizację w sercu wspólnoty, rodziny.

W posłudze Słowa Bożego staramy się udostępniać każdemu Słowo Boże. Stanowi ono wyraźne centrum naszego życia.

Praca w Caritasie pozwala nam być w ścisłym kontakcie z ofiarami ubóstwa, ludzkich i naturalnych katastrof. Naszym podstawowym zadaniem jest zapewnienie odpowiedniej opieki ubogim, odrzuconym, zniechęconym poprzez pomoc, rehabilitację, odbudowę, edukację i opiekę medyczną. Tego rodzaju solidarność jest potencjalną siłą, która zapoczątkowuje nową świadomość, nową drogę bycia Kościołem ze stawianiem na pierwszym miejscu miłości ubogich.

W formacji młodych kandydatek, sióstr zakonnych i osób świeckich mamy nadzieję wcielać w życie saletyńską duchowość jedności, która wprowadza jedność i harmonię z samym sobą, w relacjach z innymi, Bogiem i naturą.

We wzrastaniu i zmaganiach jesteśmy głęboko wdzięczne Dziewicy Pojednania za towarzyszenie w naszej podróży wiary z ludem Bożym w Myanmar.

Niech Boski Przewodnik, Jezus, uczyni nasze życie zakonne zaczynem pojednania.

Z Bożą czułą miłością i miłosierdziem jest to zaprawdę czas siania pokoju, w kraju gdzie wolność ciągle jeszcze jest tylko iluzją.

s. Sonia D. Silverio, SNDS